Miało być normalnie…

Napisali do nas  » Miało być normalnie…

 

"Miało być normalnie…"

 

      Rzeka Gostynka (Gostynia) toczy spokojnie swe błękitne wody meandrując wśród pól, łąk i lasów, wraz z jeziorem tworzy malowniczy krajobraz. Jest to perełka parku paprocańskiego i stanowi integralną część tego ekosystemu. Ta czysta i piękna rzeka aż tętni życiem, jej bioróżnorodność sprawia że jest niepowtarzalna, pełna ryb, raków oraz innych organizmów wodnych. o jej bogactwie świadczą również wszechobecne ptaki, z których większość nad jej brzegami (porośniętymi trzciną i tatarakiem) gniazduje. Można znaleźć tu spokój, ukojenie dla ducha i zmęczonych tempem życia oczu, to unikalne dzieło przyrody. Walory estetyczne parku odróżniają nasze miasto od innych, nie tylko w regionie… - Tak właśnie chciałoby się opisać park paprocański ! Niestety prawda jest inna. Przygnębiająca i smutna ! Rzeka została zrujnowana w latach intensywnego rozwoju gospodarczego regionu, w doktrynie jedynych słusznych racji wyprostowana przez regulację i silnie zanieczyszczona. Najprostszym rozwiązaniem było przebudowanie koryta rzeki tak aby zanieczyszczone wody Gostynki mijały jezioro tuż obok, nie powodując jego zatrucia. Tak więc toczy się brudna i smutna obok jeziora wspominając stare dobre czasy, ciągle jeszcze walczy aby przetrwać zachowując resztki życia biologicznego. Lecz nie zawsze było tak źle - jak podają stare przekazy powstanie jeziora paprocańskiego było możliwe właśnie dzięki płynącym tam wodom Gostynki. Kiedyś czystej i nader rybnej rzeki. Corocznie dokonywano tu odłowów sieciowych i prowadzono gospodarkę rybacką. Do wspomnień należą czasy gdy występowały w niej licznie klenie, jazie, szczupaki, węgorze oraz raki szlachetne i wiele innych cennych gatunków fauny i flory. Pierwsze wzmianki o rzece Gostyń pojawiają się już w 1714 roku i mówią o opłatach za spławiane nią drewno. Od skrzyń z rybami na Gostyni pobierano wówczas 15-45 groszy, a od tafli drewna 24 grosze "plennego". Znaczna część okolicznej ludności znajdowała tu pracę. Dziś Gostynka stanowi najważniejszą rzekę naszego miasta. Wypływa ona ze źródła zlokalizowanego na południu Orzesza, na stoku garbu Mikołowskiego z wysokości 325m n.p.m. Początkowy odcinek zasilany jest ponadto przez pięć źródeł, które przyczyniły się do utrzymania stałych przypływów. z biegiem rzeka przyjmuje coraz to nowe i zasobniejsze potoki zwiększając szybko swe przepływy oraz koryto tak że po paru kilometrach, w miejscowości Gostyń osiąga szerokość 3m (już zanieczyszczonej wody). Niestety przepływając przez kolejne gminy i miasto Tychy jej stan tylko się pogarsza. Przystępując do Unii Europejskiej mieliśmy nadzieję że pozyskane tam środki finansowe na rzecz ochrony środowiska przyczynią się do podjęcia różnych działań jak np. budowy szeregu oczyszczalni, powodując znaczne polepszenie jakości wód Gostynki przywracając ją do życia i wypełniając czystą wodą. Jak również, że wróci ona do prakoryta przepływając przez jezioro i nareszcie będzie normalnie. w obecnej dobie rozwoju cywilizacyjnego, ciągle nowych rozwiązań technicznych, pogłębionej wiedzy na temat ochrony środowiska a co najważniejsze świadomości człowieka, jego odpowiedzialności czymś naturalnym staje się rewitalizacja rzek. Niewątpliwie wiąże się to z dużymi nakładami finansowymi, lecz w perspektywie przyszłych pokoleń na pewno opłacalnymi. Nasze miasto szuka dziś odpowiedniej wody by zasilała jezioro. Stało się tak gdyż w skutek rozwoju miasta i jego silnej ekspansji w stronę Paprocan zostały naruszone, poprzerywane i zniszczone różne cieki wodne, które swoją siecią oplatały jezioro powodując nasycenie i polepszenie jakości jego wód. Wody nigdy nie brakowało, przelewała się ona nieustannie przez upust nawet w najgorętsze lata. Wielka szkoda, że zaniechano projektu oczyszczenia silnie zasolonej Gostynki (była by to duża sprawa!). Może zabrakło determinacji do dalszych działań, bo chęci niewątpliwie były. Zaniechanie działań stwarza groźną sytuację jako coś normalnego i naturalnego. Szukamy wody tam gdzie ona jest i płynie obok nas może nie taka jak trzeba ale nasza. Niczym panna młoda ciągnie do swego oblubieńca - jeziora, łącząc się z nim podczas silnych i długich opadów, przelewając swe wody przez wały ochronne na wysokości dawnej restauracji Łowiecka. Temat oczyszczenia wód Gostynki będzie wracał jak bumerang, kiedyś trzeba w końcu będzie zmierzyć się z tym brudnym i zasolonym problemem. Dodatkowe zasilanie wód jeziora, choć ze wszech miar słuszne, może nie wystarczyć. Należy pamiętać o całej zlewni wód z lasów, łąk i rowów melioracyjnych które należy systematycznie oczyszczać. Przy różnych koncepcjach poprawienia jakości wód jeziora, choć obecnie jego struktura bardziej przypomina staw, nie można zapominać o jego okresowym czyszczeniu tzw. bagrowaniu dna. Jak mówili nasi przodkowie: Jeden z najpoważniejszych problemów stawów szczególnie hodowlanych polega na tym, że podłoże glebowe z czasem pogarsza swoją jakość tracąc możliwości buforowe i trzeba usuwać duże pokłady nagromadzonego mułu. Na powierzchni osadów warunki stopniowo, w przeciągu kilku lat stają się anaerobowe (beztlenowe) i zanika tam ważna mikrosfera utleniania. Naukowcy zajmujący się tą problematyką dowiedli, że nawet jeśli woda w toni jest dobrze natleniona to powierzchniowa warstwa podłoża staje się anaerobowa, a wzrost ryb się pogarsza. Ryby nie pobierają pokarmu z takiego beztlenowego osadu równie chętnie, jakby robiły to ze świeżego bogatszego w tlen. Być może woda jest natleniana poprzez glony a substrat nie. Jakość podłoża pogarsza się zdecydowanie jeśli brak w nim zakorzenionych roślin wodnych których obecność nie sposób przecenić. To właśnie strute i martwe podłoże ma zasadnicze znaczenie, jest nasycone różnymi biogenami, nieczystościami, metalami ciężkimi, oddając je do wody skutecznie ją zanieczyszcza. Po rekultywacji na ogół obserwujemy eksplozję życia organizmów wodnych, bujny wzrost roślin, które to pobierając składniki odżywcze z wody znacznie polepszają jej jakość, dodatkowo ją natleniając i oczyszczając. Przyrosty ryb, spowodowane rozwojem naturalnej bazy pokarmowej najlepiej świadczą o trafionej decyzji czyszczenia dna. Należy pamiętać, że to biologicznie czynne, aktywne podłoże jest fundamentem całego ekosystemu, może dlatego prócz nowoczesnych sposobów stare metody "bagrowania" najlepiej się sprawdzają. Ale to już inna sprawa, wymagająca osobnej analizy. Może nadejdzie lepsze jutro gdzie zrozumiemy, że ochrona środowiska w którym żyjemy jest tak samo ważna jak budowa dróg i chodników. Współczesny, uświadomiony poprzez rozwój nauk człowiek, będąc panem ziemi nie może już więcej niszczyć przyrody. Korzystając z wiedzy musi pielęgnować ją i chronić, zachowując jej niepowtarzalność różnorodność i piękno dla przyszłych pokoleń. a my będziemy cierpliwie czekać na lepsze dni, aż znów dla rzeki zaświeci słońce jak niegdyś i będzie dobrze… Normalnie


Koło PZW Tychy
A. Jasiński